+48 690 891 238

+48 690 891 238

alexterr11

info@teralex.net

O autorytecie rodziców

 O autorytecie rodziców Dawno temu, w 1985 roku zostałem wysłany do jednej ze lwowskich szkół, aby odbyć praktyki pedagogiczne. Dostałem 8B - według ocen pedagogów, najtrudniejszą i najbardziej nieposłuszną klasą w szkole. Nasza znajomość była specyficzna – całościowa ocena mojej pracy, mnóstwo zadawanych pytań i minimum informacji o sobie. Różnica wieku pomiędzy nami wynosiła tylko 5 lat – ja miałem 20, oni po 15. Świadomie przyjąłem ich metodę odbierania mojej osoby wierząc, że wszystko się uda. Początek codzienności: lekcje, przygotowanie, przerwy i... nasza znajomość.
Dzieci w szkole pochodziły z różnych rodzin – szczęśliwych, niepełnych, pełnych. Przychodziły w różnym nastroju i musieliśmy "wsiadać do tej samej łodzi" w naszej 8B i "płynąć naprzód". Z każdym dniem nasze relacje się ocieplały, coraz bardziej się wzajemnie poznawaliśmy. Całkiem szybko zaczęliśmy spędzać razem przerwy, całą klasą.
Przybiegali do mnie i, wzajemnie sobie przerywając, opowiadali mi bardzo dużo o jakichś ważnych sprawach. Szczerość, wiara w dobro, marzenia, szukanie sprawiedliwości dosłownie tryskały z tych dzieci. Była wśród nich dziewczynka o imieniu Ałła.
Uczyła się ona bardzo średnio. Nauczyciele zaliczali ją do kategorii problematycznych, nieposłusznych i trudnych dzieci. Co najciekawsze, zawsze przybiegała do mnie z całą resztą na przerwach, słuchała naszych rozmów i nic sama nie mówiła. Trwało to ze dwa tygodnie.
Aż pewnego razu po lekcjach spotkałem ją na dziedzińcu przed szkołą i poprosiłem Ałłę, żeby mi coś o sobie opowiedziała. Zadziwiła mnie jej reakcja – "A rzeczywiście to pana interesuje?" - zapytała. Ta 15-letnia dziewczynka przez 40 minut opowiadała mi o swoim życiu, problemach, radościach, marzeniach, a nawet i planach. Słuchałem jej i łapałem się na myśli, jak ciężko jest żyć takiemu dziecku z piętnem "trudnego dziecka".
Jak ciężko jest wierzyć ludziom, uczyć się... "Jest pan pierwszą osobą, która zainteresowała się moim życiem" - w zamyśleniu powiedziała Ałła. "Moi rodzice nigdy nie byli dla mnie autorytetem" - kontynuowała. To werdykt, pewnego rodzaju wyrok dla ludzi, rodziców, którzy nawet nie chcą myśleć o świecie wewnętrznym swojego dziecka. "Zjadłaś, ubrałaś się – do szkoły" - oto dewiza takich ludzi. Szczęśliwie, jeżeli takie dziecko w szkole otrzyma pomoc, żeby się do końca nie załamać, nie zamknąć w sobie, jeżeli zostanie nauczone wiary w siebie. A co, jeśli nie?
Izolacja, piętno i zupełnie inne perspektywy.
W okresie moich praktyk wypadły urodziny Ałły. Wspólnie z resztą klasy kupiliśmy kilka tortów, trzy trzylitrowe opakowania soku jabłkowego i na długiej przerwie w stołówce szkolnej (ustaliłem to z kierowniczką) urządziliśmy przyjęcie! Ileż było radości, dobrych słów, toastów, wyrazów sympatii i przyjaźni! I wszystko to wydarzyło się w ciągu 20 minut przerwy. Ogromne stężenie pozytywnych emocji! Nasza Ałła z tego wszystkiego... rozpłakała się i nawet była nieco zagubiona.
Jak się okazało, wiele osób w klasie ją lubiło i szanowało, ale nie umiało o tym powiedzieć. Lubili jej charakter oraz to, że była konkretna i pomocna.
Za "samowolę", "zaburzenie rytmu pracy szkoły" oraz za... "spożywanie napojów alkoholowych (!) w szkole" zostałem po lekcjach wezwany do dyrektora. Pomocnica nauczyciela do zajęć pozaklasowych zrobiła swoje.
Był rok 1985. Niektórzy rozumieją. Ale temu "praniu mózgu" nie było sądzone się odbyć – cała 8B z pracownikami stołówki wpadła do gabinetu dyrektora, aby mnie bronić.
Uczucie radości i dumy z tych dzieciaków aż mnie rozpierało! Były to Osoby i Osobowości, które umiały bronić innych i samych siebie. Nauczyły się one wierzyć w siebie i mówić o tym, czego potrzebują! W tym tłumie była również Ałła.
Nikt z dyrekcji nie był stanie sobie wyobrazić takiej reakcji klasy, nie mówiąc już o pracownikach kuchni. Za tydzień rozpoczęliśmy przygotowania do "Startów Jesiennych" i Ałła została jednogłośnie wybrana na kapitana drużyny.
Nasza 8B - "najbardziej nieposłuszna i trudna klasa" zajęła pierwsze miejsce! Cała klasa otrzymała dyplomy od dyrekcji! Nastąpił przewrót w pedagogice i świadomości wielu osób. Wspominając tę historię, jeszcze raz się upewniam, że trzeba wierzyć w dzieci! Trzeba je rozumieć! Trzeba wiedzieć o ich życiu! One tak bardzo tego potrzebują, oczekują tego! Autorytetu żaden rodzic nie może kupić.
Twój autorytet w oczach dzieci jest odzwierciedleniem twojego życia, twoich zasad, przekonań, wartości! Buduj, kształtuj swój autorytet! Nie trać czasu na próżno! Nie przegap swojej szansy!

Komentarza