+48 690 891 238

+48 690 891 238

alexterr11

alterod65@gmail.com

Organizacja a mechanizm zegara

 Organizacja a mechanizm zegara Kiedy patrzymy na zegarek, który w dodatku prawidłowo wskazuje godzinę, jesteśmy z tego faktu zadowoleni. Jesteśmy zadowoleni, bo działa on prawidłowo i jesteśmy w stanie zaufać takiemu mechanizmowi... Najlepsza marka! Najlepszy producent! – cieszymy się.
Miałem okazję kierować różnymi zespołami i pracować w różnych firmach. Wszystkie miały swoją historię, swój charakter, budżet... i los. Tak czy inaczej, wszystkie te firmy produkowały towary lub oferowały usługi, które były "zamieniane" na pieniądze tych, którzy potrzebowali danego towaru lub usługi. Innymi słowy – były sprzedawane,
Wszystkie procesy zachodzące w przedsiębiorstwie angażowały ludzi: od sprzątaczki i kierowcy aż po dyrektora generalnego. I to jest właśnie najciekawsze! Skutkiem tego, że wskazówki zegara chodzą prawidłowo jest gwarancja rzetelności i spójności pracy wszystkich sprężynek, walców, kół zębatych w mechanizmie.
A więc tego, co znajduje się po drugiej stronie tarczy zegara! Strzałki to tylko odzwierciedlenie jakości pracy mechanizmu. Wszystko to do złudzenia przypomina strukturę organizacji! Im lepiej i sprawniej pracuje mechanizm, tym bardziej prawidłowe wartości pokazują strzałki.
Wielu kierowników i najlepszych menedżerów dąży do tego, aby uzyskać "piękno strzałek", odzwierciedlenie jakości organizacji na zewnątrz, nie myśląc absolutnie o "mechanizmie" lub nie doceniając jego znaczenia. A ignorowanie skutecznej komunikacji pomiędzy ludźmi i biurami (oddziałami) często prowadzi do opłakanych skutków. Nieznajomość specyfiki pracy oddziałów powiązanych, niska ocena znaczenia pracowników tych oddziałów często prowadzą do osobistej niechęci i braku szacunku. Na skutki (oczywiście negatywne) nie trzeba długo czekać. To tak, jakby wszystkie elementy mechanizmu zegarka przeceniały swoje własne znaczenie i nie doceniały znaczenia "sąsiada". Przy takim obrocie spraw strzałki zawsze trzeba nastawiać ręcznie i sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku. A to oznacza okłamywanie samego siebie.
Na jednym ze szkoleń zadałem lekarzom pytanie: "Który z nich jako pierwszy wita się z dozorcą szpitalnym?" W sali zapadła cisza... Potem jeden z nich powiedział: "A po co? Przecież jesteśmy lekarzami!" Było to szkolenie "Budowanie zespołu". Nie trzeba nic dodawać!
Takie były pozycje wyjściowe na początku naszej pracy. Z racji swoich obowiązków kontaktowałem się z wszystkimi pracownikami przedsiębiorstwa, znałem ich nastroje, radości i smutki, marzenia i problemy. Każdego z nich trapiła teraźniejszość i przyszłość, zdrowie i sukcesy dzieci i wiele innych rzeczy, podobnie jak w życiu każdego z nas. Ale razem, w zespole było wiele problemów, urazy, drażliwość, a czasami nawet złość. Głęboko wierzę w to, że z takim "ludzkim podejściem" oraz "poziomem tolerancji" do dyspozycji, takie przedsiębiorstwo nie ma szans na odniesienie sukcesu. Fragmentarycznie - tak, w dłuższej perspektywie – jednoznacznie nie!
Opowiedziałem o urażonym, niedocenianym dozorcy i zapytałem: "A czym się zajmuje ten dozorca?" "Zamiata liście i odśnieża" - odpowiedzieli. Nikt z obecnych nie wspomniał o jakości jego pracy, o jego znaczeniu o... naszej wspólnej zależności od niego! Tak, tak – zależności! Przecież w przypadku, jeżeli źle pozamiata liście lub odśnieży schody, prowadzące do wejścia, pacjent z bardzo dużym prawdopodobieństwem może w ogóle nie trafić do lekarza-gwiazdora, będącego źródłem wiedzy i kultury, "zdobywcy i zwycięzcy" itd. Nie tak łatwo jest wyjść poza swoje przyzwyczajenia i nie zawsze skuteczne postępowanie, dumę, stronniczość i stworzyć zupełnie inną atmosferę i nastrój wokół procesu leczenia.
Z drugiej strony, jak wspaniale nie zamiatałby dozorca i jak bardzo nie wysprzątane były pomieszczenia, jeżeli w gabinecie klienta spotka nieprofesjonalny człowiek z ambicjami, rezultat również będzie negatywny. Czy tego chcemy, czy też nie, w zespole wszyscy są od siebie zależni. Szczególnie w warunkach płatnych usług i silnej konkurencji.
W trakcie pracy wspólnie zrozumieliśmy, że dozorca nie tylko zamiata liście i odśnieża. Stwarza on najlepsze warunki dla naszych klientów, aby mieli jak zaparkować samochody i bezpiecznie dojść do drzwi kliniki. A to już zupełnie inna historia!
Okazuje się, że sumiennie wykonywana praca dozorcy kliniki stanowi jedną z ważnych części składowych procesu, w którym klienci w odpowiednim czasie i w dobrym nastroju trafiają do kliniki, na recepcję, salę operacyjną czy po prostu na konsultacje do lekarza! Rozumienie znaczenia i szacunek do wszystkich "przekładni i kół zębatych, sprężynek i walców" złożonego mechanizmu współczesnej placówki medycznej ma kolosalne znaczenie! Nie ma tu zbędnych elementów! I jeżeli lekarz jest w stanie inaczej, w naturalny sposób przywitać się z pielęgniarką, dozorcą czy ochroniarzem jako pierwszy, to jest to potwierdzeniem jego wysokiej kultury osobistej, zrównoważenia, stanowi również wspaniały przykład dla wszystkich, którzy uważają inaczej.
Zagadnienie skutecznej komunikacji w organizacji okazało się bardzo popularnym.
Stworzenie jednego pola informacyjnego, synchronizacja i kolejność działań, zarówno oddziałów, jak i pojedynczych pracowników przyniosło oczekiwany rezultat. Pracownicy firmy ochroniarskiej upewnili się, że rejestracja nie tylko "przekłada papiery", ale stymuluje i reguluje prawidłowy przepływ pacjentów do odpowiednich specjalistów, co daje możliwość rozpoczęcie wizyty u lekarza na czas i bez czekania w kolejce! A ochrona nie tylko stoi i siedzi, ale zapewnia bezpieczeństwo całej placówki medycznej! I takim oto sposobem cały proces leczenia odbywa się bez zakłóceń, zmartwień i zbędnych spięć! Do czasu szkolenia większość pracowników była niedoinformowana w zakresie znaczenia i sensu pracy poszczególnych oddziałów. Stąd wynikało przekonanie: "Pracuję jak wół, a oni tylko narzekają".
Potem były zarówno pytania, jak i odpowiedzi. Były nawet wzajemne przeprosiny z powodu nieodpowiednich myśli i słów. Wykonaliśmy dobrą robotę, a zresetowanie wzajemnych stosunków w firmie dało wspaniały rezultat! "Wskazówki zegara" przedsiębiorstwa zaczęły wskazywać dobrą godzinę w wyniku świetnej pracy całego bardzo złożonego mechanizmu, znajdującego się po drugiej stronie tarczy...
Taka organizacja podoba się ludziom! Ludzie jej wierzą! Chcą mieć z nią do czynienia! Można na niej polegać jak na szwajcarskim zegarku...

Komentarza