+48 690 891 238

+48 690 891 238

alexterr11

info@teralex.net

Skrzyżowania życiowe

 Skrzyżowania życiowe Z zasady, kiedy trafiasz na skrzyżowanie, drapiesz się po głowie - CO ZROBIĆ? GDZIE DALEJ?
Niewiele jest takich ludzi, którzy szybko i bezbłędnie wybierają właściwy kierunek. Mówiąc o drodze, warto zauważyć, że odczytanie znaków i sygnałów w odpowiednim czasie w dużym stopniu ułatwi poruszanie się do przodu. A jeżeli to skrzyżowanie życia i nie widać znaków (a może w ogóle ich nie ma), do tego goni nas czas, a głosy z boku "pouczają-nalegają-doradzają". Co robić w takiej sytuacji?
Całkiem niedawno życie dało mi możliwość poznania pewnego sympatycznego małżeństwa. On i Ona: młodość, marzenia, miłość, plany i... skrzyżowanie, które szybko zamieniało się w ślepą uliczkę, niszczyło i doprowadzało do ruiny wszystko, co było do tej pory. Apatia, smutek, rozpacz, poczucie beznadziei zaczęły często gościć w domu tych młodych ludzi. Perspektywy ich szczęśliwego życia każdego dnia malowały się w szarych barwach. Spotkaliśmy się właśnie w tym okresie ich życia.
Rzecz tym, że w wyniku zbiegu okoliczności ci młodzi ludzie musieli zająć się babcią w podeszłym wieku. Jej dzieci po ułożeniu sobie życia rozjechały się po różnym miastach i wyjeżdżając pozostawiły wnuczce "święty obowiązek" do spełnienia - babcię.
W wieku 80 lat babcia świetnie się czuła: gotowała, chodziła do sklepu, czasami oglądała telewizję, dyskutowała o polityce. Mało jacy ludzie jej się podobali, a wieczne niezadowolenie i warczenie na innych były codziennością. Młodzi ludzie "otrzymali propozycję" wcielenia się w rolę krewnych, którzy musieli się stale podobać babci. "Kochacie babcię", "Nie zasmucajcie jej", "Zachowujcie się właściwie", "Nie popełniajcie błędów" - mówili wszyscy z boku.
Mając dość małe doświadczenie życiowe i mnóstwo wskazówek po prostu nie widzieli innego wyjścia. Życie młodych ludzi stopniowo zmieniało się w stałe usługiwanie i dogadzanie swojej krewnej. Ilość porad, wskazówek, pretensji i gróźb zwiększała się każdego dnia, a siły do uczestniczenia w tej "operacji ratunkowej" zanikały. I co najważniejsze, nikogo nie interesowało co oni sami myślą na ten temat.
W życiu zdarzają się chwile i sytuacje, które tworzysz sam. Są one wynikiem twoich przemyśleń, przekonań, postępowań. I wtedy, będąc "kowalem własnego losu", włączasz swoje możliwości i pospiesznie szukasz wyjścia z zaistniałej sytuacji.
Przykładem mogą być tutaj sesja u psychologa, zakup jakiejś rzeczy, relacje z partnerem. Wszystko na swoim miejscu – ty sam stworzyłeś problem. Problem ci się nie podoba. Szukasz z niego wyjścia. W naszym przypadku, a zdarza się to często w życiu, nie stworzyłeś sam tego problemu. Przez lata tworzyli go dla ciebie inni. Znalazłeś się po prostu w nieodpowiednim miejscu i czasie tam, gdzie inni starają się rozwiązać swoje dzisiejsze problemy za twoim pośrednictwem.
Nie jestem świętoszkiem ani egoistą, ale uważam że nauka empatii dla siebie i własnego życia jest właściwym postępowaniem. Podpisuję się obiema rękami pod wartościami uniwersalnymi, miłością do bliźniego, pomocą słabszym i wiarą w dobro. Ale jak często i bardzo umiejętnie ludzie wykorzystują tę tarczę w swoim własnym interesie. Jednocześnie całkowicie ignorując cele i marzenia, plany i czas tych, których obarczają "świętym obowiązkiem. Po tym, jak przeżyłem już nie tak mało lat, znając historię losów wielu ludzi, mogę z przekonaniem powiedzieć:
"Kochaj życie i innych ludzi poprzez miłość i szacunek do samego siebie! Powinieneś być pierwszą osobą zainteresowaną jakością i sensem swojego życia.
Należy w tym celu posiąść wartości, które opierają się na wierze, nadziei, miłość, na wszystkim tym, co decyduje o tym, że jesteś człowiekiem! Nie da się bez tego!
Musisz rozumieć, kim jesteś, czym się zajmujesz, dokąd zaprowadzą cię twoje plany i przekonania. Należy umieć marzyć i nie bać się realizować swoich marzeń. Należy umieć opowiadać innym o sobie. Niech ludzie, krewni wiedzą, jakie masz plany. Dlatego, że twoje wychowanie i milcząca obecność są często przyjmowane przez otoczenie jako zgoda i wielka radość. Dopiero później, kiedy jesteś już "wyciśniętą cytryną" z mnóstwem problemów ze zdrowiem, z niezrealizowanymi planami, usłyszysz: trzeba było powiedzieć, przecież nie wiedzieliśmy.
Popieram dialog, spokojny i łagodny, prowadzący co najmniej do przedyskutowania twojej pozycji i poglądów. Popieram określenie i kształtowanie swojej pozycji i swojego scenariusza w życiu. Można je poprawiać, zmieniać, ale są one produktem twoich przemyśleń. W takim przypadku trudno było znaleźć się w roli "osiłka" lub "kozła ofiarnego". Ty sam musisz mieć świadomość i wszyscy dookoła (którzy powinni) niech znają twoje plany i cele. Masz SWOJĄ opinię na temat danego wydarzenia i sytuacji. To bardzo ważne.
Wtedy również TY stajesz się równoprawnym uczestnikiem procesu negocjacji i możesz wziąć odpowiedzialność za to, co się dzieje. Wtedy kolejne SKRZYŻOWANIE życia nie staje się ślepą uliczną i TY sam możesz pojechać w kierunku, którego potrzebujesz. I nieważne jest tutaj, kto i co mówi - TY jesteś w zgodzie z samym sobą, SWOIM sumieniem i wartościami. Tylko człowiek szczęśliwy może dzielić się szczęściem, zdrowy pomagać choremu, a bogaty biednemu. Ale nigdy na odwrót. Dlatego bez względu na sytuację życiową zawsze bądź człowiekiem! Niech twoje przekonania i poglądy wzbudzają zachwyt i szacunek!
Kochaj samego siebie, troszcz się o siebie, szacuj czas, który otrzymałeś, dziel go z tymi, którzy na to zasługują! Ucz się mówić o sobie wprost i snuć własne plany! Skrzyżowań nie da się w życiu uniknąć, a droga bywa kręta. Jeśli znasz swoją trasę, sam wybierasz prędkość przemieszczania się oraz tych, którzy ci towarzyszą, twoja podróż po życiu nabiera sensu, barw i pozytywnych emocji!
Twoje skrzyżowanie to tylko miejsce, w którym należy przyhamować, wyjechać na właściwą drogę i śmiało wcisnąć gaz! Szczęśliwej podróży i powodzenia w życiu!

Komentarza